Bez kategorii Rodzice a praca

Ciężko to będzie, jak się dziecko urodzi

Ciężko to będzie, jak się dziecko urodzi

Przed nar­o­dze­niem potomków nie myślałem, że dzieci potrafią, aż tak wywró­cić życie do góry nogami. Życie zawodowe z małymi dziećmi to level extremely hard. Pamię­taj o tym planu­jąc swoją karierę.

Wiadomym jest, że rodz­ice małych dzieci są męczący. Mówią tylko o dzieci­ach, uważają, że kto nie ma małych dzieci, to życia nie zna. Bezdzietni myślą, że w opowieś­ci­ach młodych rodz­iców jest sporo prze­sady i prze­zornie zry­wają z nimi na dłuższy czas sto­sunki. Dopiero, gdy zna­jomym rodzą się własne dzieci, to dochodzą do wniosku, że opowieści ich znajomych-rodziców były niczym, w porów­na­niu z tym, co oni sami teraz doświadczają.

Jestem ojcem 4-letniej córeczki i 1-rocznego synka. Jestem chyba zaan­gażowanym ojcem, jed­nak zawsze mam wraże­nie, że powinienem się bardziej starać. Jest ciężko, ale matki mają kilka­kroć ciężej, bo to kobi­ety biorą na siebie więk­szy ciężar wychowa­nia dzieci. Mam taki pry­watny test na badanie poziomu zaan­gażowa­nia ojców. Jeśli młody ojciec opowiada, że nie jest tak źle, to albo nauczył się nie mówić o dzieci­ach (słusznie, bo to męczące dla słuchaczy) albo odpuś­cił sobie opiekę i cały wysiłek wzięła na siebie matka.

Dzieci mają to do siebie, że płaczą, nie śpią ( to mit, że noworodek więk­szość czasu przesypia), jak śpią, to się wybudzają, cho­rują, bała­ganią, płaczą, wyma­gają ciągłej uwagi, rozra­bi­ają, zawsze pytają się dlaczego, tłuką gar­nkami, wybi­jają całą zastawę domową, rysują ściany, wyp­i­jają płyn do naczyń, jedzą mydło, płaczą, nie chcą chodzić do przed­szkola, z przed­szkola wracają z gorączką, nie pozwalają korzys­tać z lap­topa, wyry­wają komórkę z ręki, wiszą na nodze lub ręku, nie dają spoko­jnie posiedzieć w toale­cie, płaczą, nie dają zjeść spoko­jnie posiłku, zawsze chcą się bawić, nie wiedzą, co znaczy słowo “nie mogę”, potrafią drzeć się całą drogę z gór na Mazury, sporo kosz­tują i są kochane. Do tego płaczą i jeszcze dochodzą relacje z młodą matką, która jest chron­icznie zmęc­zona, przewrażli­wiona i ma dość.

Dlat­ego też jeśli dziecko rodzi się per­fekcjoniś­cie, pra­co­ho­likowi, oso­bie dobrze zor­ga­ni­zowanej i punk­tu­al­nej, to taka osoba ma prob­lem. Jest to moment, żeby wykazać się swoją inteligencją, czyli umiejęt­noś­cią dos­tosowywa­nia się do sytu­acji. Młodzi rodz­ice szy­bko poj­mują, że życie z dzieck­iem to ciągły kom­pro­mis. Stają często przed wyborem: być doskon­ałym pra­cown­ikiem, czy raczej dobrym rodz­icem. Czas poświę­cony na pracę, jest cza­sem ukradzionym dziecku i odwrotnie.

Nar­o­dziny dziecka to moment na prze­wartoś­ciowanie wielu spraw. Z pracy nie da się zrezyg­nować, bo trzeba na więk­szą rodz­inę zaro­bić. Można jed­nak ograniczyć na pewien czas swoje ambicje i przetr­wać nie tracąc przy tym z oczu spraw ważniejszych od zaan­gażowa­nia się w kole­jny pro­jekt, wyjś­cia na spotkanie inte­gra­cyjne lub wyjazd na dwud­niową del­e­gację. Oczy­wiś­cie nie każdy może sobie na takie ogranicze­nie poz­wolić, ale trzeba mieć świado­mość, że wszys­tko odbywa się kosztem dzieci i innej osoby, która zaj­muje sięw tym w cza­sie dziećmi. Nic w życiu nie ma za darmo.

Przy dziecku z tru­dem udaje się łączyć pracę z życiem oso­bistym. Odpada zabieranie pracy do domu, punk­tu­al­ność staje się nie cechą stałą, a okazjon­al­nym fartem. Do pracy chodzi się wypocząć od dziecka, a nie odwrot­nie. Nie łudź się też, że uda ci się efek­ty­wnie pra­cować z domu. To wygląda tylko dobrze w reklamie.

Niewąt­pli­wie dzięki dzieciom naby­wamy wielu nowych cech i umiejęt­ności twardych i miękkich:

Ciekawe czego Wy nauczyliście się wychowując dzieci_

 

-wykony­wa­nia czyn­ności jedną ręką– na jed­nej ręce wisi dziecko, na nodze wisi drugie, czyli wszys­tko trzeba robić jed­noręcznie. Jeśli uważasz, że to łatwe, to spróbuj umyć rękę jedną ręką.

-cier­pli­wości–dzieci uczą się przez pow­tarzanie czyn­ności, więc tak, tę łyżkę zrzucą jeszcze ze stołu 200 razy

-zarządza­nia cza­sem- nie, nie zdążysz na czas do pracy. Dziecko stanie w drzwiach i powie, że nie idzie do przed­szkola. Naucz się grzecznie przepraszać i odmaw­iać w pracy.

-ustaw­ia­nia życiowych pri­o­ry­tetów– nawet jeśli od spotka­nia zależy, czy będziesz dyrek­torem face­booka, to i tak z niego wybieg­niesz, gdy dowiesz się, że dziecko trafiło do szpitala.

Z cza­sem życie staje się łatwiejsze, do momentu nar­o­dzin drugiego dziecka. Z dziećmi to trochę jak z tat­u­ażami. Rzadko kończy się na jed­nym. Dlat­ego też jeśli ma ci się urodzić dziecko, to nie planuj niczego wielkiego w pracy. Na wszys­tko jest swój czas. Nie den­er­wuj się też, że dziecko chce się z tobą bawić, gdy ty musisz wykonać wiele ważnych tele­fonów. Po prostu zniż się do poziomu podłogi, ciesz się chwilą i układaj te cholerne klocki.

child blocks